poniedziałek, 24 sierpnia 2015

#1

2009? Prawdopodobnie tak, choć moje wspomnienia w znacznej części uległy destrukcji czasowej. Przyjmijmy, że moja historia rozpoczęła się w 2009 roku podczas trwających wakacji, kiedy jako dzieciak odkrywałam okolice prowincji i mojego domu. Miałam wtedy 11-12 lat. Spacerując i próbując dotrzeć do wyznaczonego celu mała dziewczynka poznała napotkanych przypadkiem chłopców, którzy tworzyli paczkę przyjaciół. Dziwne, że nadal potrafię przywołać obraz całej tej sytuacji w swojej głowie mimo upływu sześciu lat. Przecież to tak wiele? A może nie na tyle by zapomnieć. Pewnym jest, że nie zapomniałam jednego z nich, który już wtedy wydawał się mało oczywisty i niezwykły. Obraz Ichimaru jako małego chłopca z deskorolką w ręce jest dla mnie naprawdę sentymentalny i w istocie piękny. Spotkanie jednak szybko dobiegło końca, a dzieciaki rozeszły się każdy w swoją stronę. Patrząc z perspektywy lat nigdy nie pomyślałabym, że cała ta historia potoczy się w ten sposób. Życie naprawdę pełne jest niespodzianek, a każdy napotkany człowiek to szansa darowana przez los. Szansa na poznanie sposóbu postrzegania świata przez drugiego człowieka, na poznanie sposobu w jaki czuje druga osoba. Jest to szansa na zrozumienie, a przynajmniej szansa, dzięki której będziemy potrafili szanować indywidualność odrębnej istoty ludzkiej. Tego wszystkiego nauczyłam się dzięki możliwości poznania Ichimaru.. Mam wrażenie, że do dziś pozostał małym chłopcem z deskorolką..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz